|
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Inni Zaangażowani
Manifest
Organizacje pozarządowe
|
środa, 10 października 2007
Poradnik wyborcy
Witam.
Dziś chciałem napisać parę słów do ludzi którzy:
a) nie idą do wyborów bo nie wiedzą na kogo głosować,
b) nie idą bo mają to gdzieś i nie dotyczy ich to,
c) nie widzą różnicy pomiędzy partiami – to ciągle te same twarze,
piątek, 31 sierpnia 2007
Po roku
Minął prawie rok od wyborów samorządowych. wtedy miałem nadzieję, że wybory parlamentarne odbędą się dużo szybciej. Troche czasu minęło, ale w końcu naiemal pewne jest, że dojdzie do samorozwiązania sejmu. Dlatego właśnie postanowiłem reaktywować tego bloga. Jakkolwiek jego skuteczność w nakłanianiu do głosowania jest znikoma, mam nadzieję, że uda mi się namówić choć jedną osobę do tego, aby raz na cztery lata spełniła swój obywatelski obowiązek Po roku
Minął prawie rok od wyborów samorządowych. wtedy miałem nadzieję, że wybory parlamentarne odbędą się dużo szybciej. Troche czasu minęło, ale w końcu naiemal pewne jest, że dojdzie do samorozwiązania sejmu. Dlatego właśnie postanowiłem reaktywować tego bloga. Jakkolwiek jego skuteczność w nakłanianiu do głosowania jest znikoma, mam nadzieję, że uda mi się namówić choć jedną osobę do tego, aby raz na cztery lata spełniła swój obywatelski obowiązek
piątek, 17 listopada 2006
Po wyborach
Cieszę się, że frekwencja była wyższa niż 20%. Należy podziekować wszystkim tym, którzy zroumieli, jak ważny jest udział w wyborach. Dziękuje za uwagę i do zobaczenia przy następnych wyborach - oby jak najszybciej. Tymczasem zapraszam na: www.gratis.blox.pl Można się tu dowiedzieć jak być asertywnym.
środa, 08 listopada 2006
Wybory są ważne
Nawet Money.pl o tym wie: http://www.money.pl/gospodarka/polityka/wybory2006/ jak to jest, że wszędzie wszyscy głośno o tym mówią, a potem w pociągu słychać głos: "Ja się polityką nie interesuje".
poniedziałek, 23 października 2006
Czas na następny krok
Zbliżamy się do terminu wyborów samorządowych. W tym właśnie okresie należy wykazać odrobinę chęci i zmobilizować się. Co musmiy zrobić? Poniżej zamieszczam tekst który należy rozsyłać do kogo się da za pośrednictwem wszystkich możliwych metod. Będzie super jak dostaniecie tego maila od osób, do których go nie wysyłaliście. Zbliżają się kolejne wybory - uważane przez większość społeczeństwa za mniej ważne - w rzeczywistości w najwyższym stopniu dotyczące naszego codziennego życia i rzeczy, które na nasze powszednie sprawy mają największy wpływ.
wtorek, 17 października 2006
Lepperyzacja
Dziś zajmę się tematyką nieco odległą od głównego nurtu tego bloga, jednak nadal związaną z decyzjami wyborczymi Polaków. Przede wszystkim psuł. Można przyjąć, że wszystkie sfery działalności człowieka - twórczość, praca, towarzyskość, rodzina itd. funkcjonują tylko dlatego, że ludzie godzą się na przestrzeganie reguł, które ustalone zostały po to, żeby łatwiej się żyło. W interesach nikt nie stosuje dumpingu, ponieważ negatywnie wpływa to na ogólne wyniki sektora. W twórczości jasne jest, że gdy ktoś tworzy prozę, która nie rozwija, a odpowiada jedynie na zapotrzebowanie czytelników, tym samym obniża status literatury i czyni z niej niewolnice mas. W muzyce jest podobnie - powinna uczyć, podsuwać nowe pomysły - a zarabia pieniądze. Te przykłądy mają pokazać ogólną tendencję. Jeśli do środowiska wkracza ktoś, kto zasad tego środowiska nie przestrzega, a obdarzony jest tzw. czuciem tłumu - potrafi mówić to co ludzie chcą słyszeć, jest w stanie poczynić ogromne szkody i zniszczyć coś co budowano przez wiele pokoleń. Nie ma sensu podawać więcej przykładów. Mam nadzieję, że czytający wiedzą o czym piszę. Andrzej Lepper wszedł do polityki kilka lat temu i zmienił debatę Mazowieckich i Kuroniów w kłotnię Wierzejskich i Cymańskich. Przy poklasku publiczności. Mam nadzieję, że jasno wyraziłem moją myśl. NIe jest to apel przeciwko osobie, ale zjawisku. Mam nadzieję, że osoby które to czytają, nie będą dawały posłuchu Lepperom w swoim środowisku
środa, 11 października 2006
Polska Dynamika
Ostatnie dwa tygodnie cechują się kolejnym (czy to jeszcze możliwe?) przyśpieszeniem zmian na polskiej scenie politycznej. "Zmian" powinno być ujęte w czudzysłów, ponieważ tak naprawdę zapanowało swoiste status quo. Owszem, rozpadają się i tworzą nowe koalicje, wyborcy manifestują swoje poparcie lub jego brak, a politycy preześcigają się w deklaracjach, ale czy to są zmiany? Nie. Powstają jedynie nowe linie frontów. Na tych liniach politycy ze sobą walczą przy pomocy coraz to bardziej prymitywnych środków, a te walki obserwuje społeczeńswto. Jestem przekonany, że nie pozostaje to bez echa, o czym świadczy systematyczny spadek aktywności wyborczej Polaków. Nie o tym jednak chcę pisać. Uważam, że Polaków należy zrozumieć. Politycy natomiast, zamiast z takim stanem rzeczy walczyć, korzystają z tego na każdym kroku. Nie zdążyliśmy nawet ochłonąć po aferze jaka miała miejsce 3 tygodnie temu, a już przeszliśmy przez dwie następne i spodziewamy się trzeciej - a wszystko to odbywa się jedynie w imię partykularnych interesów (celowo nie wspominam o działaniach stricte politycznych mających zapewnić rządowi większość). W tle tego piekła odbywa się debata na temat budżetu, która już przestała kogokolwiek obchodzić - a przecież to właśnie jest dla nas najważniejsze, nie to czy ktoś był kiedyś w PZPR. Jakie jest wyjście z tej sytuacji? Bardzo proste. Większa odpowiedzialność mediów w doborze informacji jakie podają w głownych wydaniach dzienników, oraz uświadamianie społeczeństwa. Na każdym kroku wpajanie ludziom nas otaczającym, że by cokolwiek się zmieniło, niezbędne jest ich zainteresowanie, a w konsekwencji udział w wyborach.
poniedziałek, 09 października 2006
Co możemy zrobić???
Informacja o 12 manifestacjach jakie odbyły się w Warszawie skłoniła mnie do pewnej refleksji. W Polsce nie ma i być nie może jakiegokolwiek społeczeństwa obywatelskiego!!! Dlaczego? Ponieważ jesteśmy skażeni PRLem. Czasami, gdy jakakolwiek aktywność społeczna jednostki była reglametnowana. Odbywać się mogła jedynie za pośrednictwem instytucji, które powstawały z inicjatywy rządzących i potrzeby rządzących zaspokajających. Każda oddolna, spontaniczna aktywność była "przechwytywana" przez aparat państwa i wykorzystywana do "budowania socjalizmu". Jeśli ktoś temu "wciągnięciu" poddać się nie chciał, zostawał zepchnięty na margines z przylepioną etykietą "wywrotowca", albo "agenta imperializmu". Ludzi sprawujący władzę są tym głeboko przesiąknięci. manifestacje były tego najlepszym dowodem - politycy nie są w stanie sobie wyobrazić, że ludzi mogą podjąć jakąkolwiek aktywność, nie będącą pod hasłem jakiejś partii... Wszyscy wierzyliśmy, że dorastanie pokolenia, które urodziło się już w latach 80 i PRL pamięta jedynie z opowieści, będzie znakiem nowych czasów. W życiu publicznym pojawiać się mieli ludzie, dla których demokracja rynkowa jest czyś naturalnym, a odpowiedzialne głoszenie własnych poglądów niezbywalnym prawem i obowiązkiem każdego obywatela. Nie piszę tego jednak po to, żeby zniechęcić was do jakiejkolwiek aktywności. Piszę po to, żeby tym, którzy czują, że mogą coś zrobić w kraju z którego zdecydowali się nie wyjechać, uświadomić, że jeśli chcą coś zrobić, nie muszą angażować się w politykę. Wystarczy, że rozglądną się wokół i powiedzą głośno co im się nie podoba, albo co chcą zmienić. Myślę, że to wystarczy. Tylko muszą chcieć. Napisałem że Społeczeństwo Obywatelskie nie powstanie, ponieważ uważam, że w obecnej sytuacji szanse na to są bardzo małe. Będą rosły w miarę jak rosnąć będzie frekwencja wyborcza. A ta będzie rosła kiedy ludzie zrozumieją, że mają realny wpływ na rzeczywistość. Musi im tylko ktoś powiedzieć. Mam nadzieję, że będą to ci ludzie, którzy teraz czytają tego bloga
piątek, 06 października 2006
Mamy szansę
Wyborów chyba jednak nie będzie. Mimo iż głeboko w nie wierzyłem, w pewien sposób cieszę się z ich odroczenia. Politycy - prawdopodobnie nieświadomie, zaktywizowali obywateli i (mam nadzieję) sprawili, że z większym zainteresowaniem przyglądają się ich poczynaniom Być może jest to pierwszy krok w kierunku kreowania podmiotowości obywatelskiej. Być może szok, wywołany pokazaniem prawdy o polskiej polityce, sprawił, że zwykli ludzie poczuli, że więcej nie mogą tego tolerować. Może doszli do wniosku, że możliwości obecnych polityków się wyczerpały... Jeśli tak jest, to stoimy przed ogromnym wyzwaniem. Albo uświadomimy ludziom, że to od ich aktywności wyborczej zależeć będzie przyszłość kraju i że to ich decyzje (pośrednio i bezpośrednio), wprowadzają na eksponowane stanowiska ludzi, którzy nie nadają się do rządzenia, albo pozwolimy na masową emigrację wewnętrzną, frekwencję na poziomie 10% i rządy ludzi, budujących swój program na strachu, ksenofobii i nienawiści... Cieszę się, że coraz więcej ludzi zaczyna rozumieć, że siłą demokracji jest zaangażowanie jednostki. Mam nadzieję, że dzięki pracy tych "zaangażowanych", najbliższe wybory doprowadzą do zmiany JAKOŚCIOWEJ, a nie kolejnej roszady. Tylko od nas to zależy |